Menu

Cracow day by day

Kraków na zdjęciach. Blog prowadzony w latach 2004-2010. I znów od 2015.

[402bis]

krakoffski

402aPętla Kopiec Wandy w lipcu 2007

402bPętla Kopiec Wandy w sierpniu 2018

Dziś gorzko. Wiem, że kadr nie jest idealny, ale na razie nie zamierzam tam wracać, by poprawić. Dwa lata temu, pod pierwszym zdjęciem, ktoś zostawił komentarz, że do dziś nic się tam nie zmieniło. Pojechałem, sprawdziłem i jest to prawda - na pętli Kopiec Wandy czas się zatrzymał. I mógłbym jakoś to przeżyć, gdyby nie ów Kopiec Wandy, pod który tramwaj ma nas zawieźć. W roku 2007 sam dałem się oszukać, gdyż jadąc dwudziestką, która natenczas była linią stricte nowohucką, pojechałem na pętle Kopiec Wandy myśląc, że stamtąd dojdę na kopiec - no nie doszedłem; mapy nie miałem, Google Maps było w powijakach, zresztą moja nieodżałowana do dziś Nokia 3100 i tak by ich nie odczytała. Dziś jest o tyle lepiej, że można to sobie wszystko podejrzeć online, ale na miejscu nie ruszono nawet kamienia i nadal trzeba błądzić. Obok natomiast rozbudowano (póki co tylko część) ulicę Ujastek Mogilski włączając ją do wschodniej obwodnicy Krakowa, tym samym likwidując istniejące tam przejście dla pieszych, co poskutkowało odcięciem Kopca Wandy od starej Nowej Huty. Powstał co prawda tunel, ale jest on tak mądrze poprowadzony, że raczej furory nie robi. Nie mówiąc już o tym jak bardzo atrakcyjne i bezpieczne są tak długie tunele na peryferiach. Ale kto by się tym przejmował? Dojście jest? Jest. Być może sytuacja się zmieni po remoncie samej pętli - widziałbym tam chodnik łączący ją z wejściem na kopiec oraz bezpośrednie dojście z przystanku Bardosa - na pętle i do kopca, tak, by móc tam także dojść, a nie tylko dojechać tramwajem. Pod wiaduktami jest wystarczająco dużo miejsca na taki pieszy ciąg. Może i będzie na około, ale i tak lepiej, niż tym tunelem.

[1085&1086]

krakoffski

1085Wiadukt nad ulicą Herlinga-Grudzińskiego

Powstał na początku lat 40' XX wieku, by pociągi towarowe ze Śląska mogły omijać stację Kraków Główny. Jako, że obecnie w Krakowie mamy kolejową rozwałkę, to ten wiadukt bardzo się przydaje, ale jednak to nie o tym chciałem dziś wspomnieć. Wiadukt ten jest bowiem świadkiem pewnej tragicznej historii, gdyż to tu, w jego okolicach, w nocy z 16 na 17 sierpnia 1944, rozbił się brytyjski Liberator KG-933 "P" zestrzelony nad Krakowem przez niemiecką artylerię przeciwlotniczą (choć mówi się też o strąceniu przez myśliwiec). Samolot wracał z misji zrzutu wsparcia dla Armii Krajowej i powstańców w Warszawie. W tym miejscu zginęli pilot oraz nawigator, tylny strzelec, wraz z ogonem maszyny, spadł na tereny dzisiejszej Galerii Kazimierz, natomiast pozostałych trzech lotników zdążyło wyskoczyć ze spadochronami, jednak pewny jest los tylko jednego z nich - Australijczyka, który przeżył wojnę i zmarł w roku 1981. W tym roku Stowarzyszenie Podgórze.pl już po raz dwunasty zaprosiło krakowian na spacer pt. "Liberator nad Zabłociem" i ta edycja jest wyjątkowa, gdyż oficjalnie odsłonięto mural z Liberatorem na kamienicy przy ulicy Dąbrowskiego. Poniżej ten właśnie mural.

1086Ulica Dąbrowskiego i mural przedstawiający zestrzelonego nad Krakowem Liberatora

Więcej szczegółów o historii tego lotu można przeczytać na stronach Muzeum Lotnictwa Polskiego -> tu

[1084]

krakoffski

1084Róg Józefińskiej i Lwowskiej

Miejsce jakby na uboczu, dość szare, nieco chaotyczne i zdające się być zupełnie zapomniane przez włodarzy miasta, jednak to tędy, Lwowską właśnie, przechodzi każda wycieczka turystów. Tu bowiem, trochę za mną i po lewej, znajduje się ocalały fragment muru krakowskiego getta. Jego ciąg dalszy stał przed widoczną powyżej kamienicą, a po jej prawej stronie znajdowała się brama getta nr III. Patrząc dziś na Lwowską trudno uwierzyć, że była to jedna z ważniejszych ulic, po której kursował nawet tramwaj. I to do 1979 roku! Stąd też pochodzi kilka znanych zdjęć zrobionych podczas likwidacji krakowskiego getta w marcu 1943 roku. Jedno z nich, z widoczną w lewym górnym rogu powyższą kamienicą, powtórzył przed pięcioma laty mój ulubiony fotograf i niedościgniony wzór miejskiej fotografii, czyli autor fotobloga Dawno temu w Krakowie. Zdjęcie, o którym mowa można podejrzeć -> tu. Poza porzuconym dobytkiem widać na nim mur, fragment wspomnianej kamienicy, no i tramwajowe tory, które zakręcały tam w Limanowskiego.

No i sama kamienica - to stary dom, bo datuje się go na rok 1876, mimo to niewiele udało mi się o nim znaleźć. A szkoda, bo jego historia na pewno jest długa, ciekawa, ale z powodu położenia na pewno i bolesna. W ostatnich latach, te czerwone drzwi, prowadziły do pierwszej w Polsce (i chyba jedynej?) bezpieniężnej kawiarni, gdzie kawy można było się napić za uśmiech, wiersz, rysunek lub drobną pomoc. Dzięki wolontariuszom i wszelkiego rodzaju zbiórkom udało się przetrwać dwa lata, do roku 2015. To długo, zwłaszcza że projekt miał trwać zaledwie kilka tygodni.

[1083]

krakoffski

1083Widok z Podgórza na Kazimierz

Widok wręcz powszedni, bardzo zwykły i nieco pocztówkowo-turystyczny, jednak jest tu kilka rzeczy do opowiedzenia. Lewej widać fragment kładki im. Ojca Bernatka oddana do użytku we wrześniu 2010 roku, natomiast widoczne nań rzeźby są autorstwa Jerzego Kędziory, a zawisły tam wrześniem roku 2016. Sama kładka zastąpiła znajdujący się tu niegdyś most Franciszka Józefa, który został rozebrany w roku 1925 (raczej już nie we wrześniu). Kilka lat później zastąpił go, tak trochę poniekąd, wybudowany kilkadziesiąt metrów dalej most im. Józefa Piłsudskiego. Ciekawostką, chyba największą, jest tu barka Alrina, która do Polski trafiła w roku 2003 z Holandii. Przez następne kilka lat była ręcznie remontowana i w końcu przycumowała w Krakowie, a we wrześniu roku 2009 została oddana do użytku. Mieści się tu m.in. restauracja oraz sale konferencyjne. Holendrzy trochę po niej płakali, bo to unikat na skalę światową, zwłaszcza, że wyprodukowano zaledwie trzy tak wielkie barki (60 m długości). Ponadto to kawał historii, gdyż zbudowano ją w roku 1889, czyli mniej więcej wtedy, kiedy powstała kamienica przy Podgórskiej 15 widoczna w tle. Obok niej, na rogu Podgórskiej i Gazowej, znajduje się budynek dawnego browaru z 1877 roku, gdzie następnie mieściło się Kino "Wisła", a w końcu klub Cocon i teatr Nowy (który w roku 2016 wyniósł się na Krakowską 41). W Coconie byłem z dwa-trzy razy, mniej więcej wtedy, kiedy Alrina zaczynała funkcjonować w Krakowie, ale i zaszedłem raz do Teatru Nowego - mniej więcej tuż przed przeprowadzką. Świetna sztuka, częstowali wódką, ale sam nie wiem kto był bardziej zdziwiony - ja, że to jednak nie woda, a prawdziwa wódka, czy aktor, że wypiłem bez sprawdzenia. Po drugiej stronie ulicy Gazowej stoją już zabudowania Gazowni Miejskiej, które znajdują się w tym miejscu od prawie 200 lat.

[1082]

krakoffski

1082Plac Wolnica

Plac Wolnica pełnił niegdyś funkcję Rynku - tu odbywał się handel i wszystkie ważne wydarzenia Kazimierza. Dziś jego funkcja się bardzo nie zmieniła, chociaż handel, jeśli już się pojawia, jest już nieco bardziej uporządkowany niż przed wiekami. Mniej więcej pięć lat temu powstała koncepcja remontu całego placu, po którym plac dostałby drewnianą nawierzchnię, nową zieleń, a fontanna 'Trzej Grajkowie' długa Chromego została w końcu odnowiona. To wszystko miało być gotowe nawet na Światowe Dni Młodzieży, czyli dwa lata temu, ale jak widać niczego jeszcze nie ruszono. Pięć lat temu warunkowano to pieniędzmi w budżecie, co jest na tyle zrozumiałe, bo bez tego jednak trudno cokolwiek przedsięwziąć, ale zważywszy na jakie rzeczy Kraków wydaje miliardy, to trudno uwierzyć, że na Kazimierz jakoś wciąż nie starcza. Plac Nowy także przecież miał zostać odnowiony, ale jak na razie niczego poza kolejnymi budami nie możemy się spodziewać. Także może trochę lepiej, że jeszcze nie zabrali się za Wolnicę.

[1081]

krakoffski

1081Krakowska Linia Muzealna - MAN GT6

Mamy lato, jest niedziela, a więc na mieście musiała kursować Krakowska Linia Muzealna. Powyżej wagon MAN GT6 wyprodukowany w roku 1965 dla Norymbergi, gdzie dzielnie służył do roku 2003. Później, jako ostatni, trafił do Krakowa. Mimo, że liniowe GT6 zostały zdjęte z linii w grudniu 2012 ten powyższy został zmieniony na zabytek już w roku 2010. I jest nim do dziś pojawiając się okazjonalnie lub właśnie na Krakowskiej Linii Muzealnej.

[1080]

krakoffski

1080Ludzie na Plantach

Lato wróciło równo miesiąc po tym, jak znikło. W końcu jest ciepło, przyjemnie, słonecznie i można spędzać popołudnia jak powyżej. Łąka nie pojawia się przypadkowo, gdyż zamierzam się do notki o innej, którą wkrótce, w trybie przyspieszonym, chcą nam zabrać. Jednak do tego muszę ochłonąć, gdyż to temat, który wyprowadza mnie z równowagi. A to już samo w sobie łatwe nie jest. Krakowscy radni mają jednak ten dar.

[1079]

krakoffski

1079Pocztówka z Amsterdamu

Jak widać nie jest koniecznym zmieniać dorożkę w przaśny powóz.

[1078]

krakoffski

1078Fort 50a Lasówka

Tak umiera Twierdza Kraków. Fort powstał w roku 1899 i dziś leży przy ulicy Golikówka. Różnił się trochę od innych fortów, gdyż posiadał... fosę zasilaną z przepływającej obok Wisły. Prawdopodobnie brał czynny udział w walkach w roku 1914 i był do tego nieźle przygotowany. Więcej -> tutaj.

Później fort był głównie magazynem, ale w latach 60' został wydzierżawiony firmie kosmetycznej, która trochę pozmieniała otoczenia niemalże doszczętnie dewastując zabytkowy fort. Ostatecznie został opuszczony z początkiem lat 90' i od tamtego czasu niszczeje sobie w spokoju - mniej więcej, bo swego czasu miały tu miejsce imprezy punkowe, a dziś częściej bywają tu głównie paintballowcy i różnej maści eksploratorzy, bo do fortu można swobodnie wejść. I też mniej więcej dlatego z początkiem XX wieku fort stracił większość zabytkowych stalowych elementów. Miasto miało jakąś tam koncepcję i dziś jest już nowy dzierżawca fortu i terenu, ale jak widać nie do końca wywiązuje się z umowy. Szkoda, bo okolica jest więcej niż malownicza.

[415bis]

krakoffski

 415aKatowicki Rynek w lipcu 2007

415bKatowicki Rynek w czerwcu 2018

Powyżej widać jak bardzo w ostatnich latach zmienił się katowicki Rynek. Zmiany ciągły się i ciągły, a Katowice przez lata były sparaliżowane w centrum, ale zważywszy na efekt można powiedzieć - warto było. W końcu katowicki Rynek nie jest już ruchliwym rondem/skrzyżowaniem, ale przestrzenią dla pieszych i tramwajów, które co ciekawe nie są od siebie w żaden sposób odseparowane. To dlatego, gdyż paradoksalnie takie rozwiązanie jest bezpieczniejsze od świateł czy innych zasieków, bowiem uczy wszystkie strony uważniejszego rozglądania się wokół. Dla pieszych to oczywiste. W Krakowie jak na razie jest to innowacja nie do pomyślenia, chociaż od lat z powodzeniem funkcjonuje takie rozwiązanie na skrzyżowaniu Grodzkiej i Franciszkańskiej.

© Cracow day by day
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci