Menu

Cracow day by day

Kraków na zdjęciach. Blog prowadzony w latach 2004-2010. I znów od 2015.

XVII. Wzgórza Krzesławickie

[1011]

krakoffski

1011Złomowisko przy Blokowej

Powrót do złej codzienności, a więc i zdjęcie złe i wszystko to, co na nim również. Przeważnie tutaj żywot kończą krakowskie tramwaje - ten trochę przedwcześnie, ale było mu się spaliło na początku września i pewnie nie było sensu ratować.

Ale tak ogólnie z humorem i nastawieniem jest u mnie ok, nawet bardzo ok. To tylko do zimy, a właściwie do wiążącego się nią zimna oraz śniegu żywię bardzo gorące i niczym nieskalane uczucie nienawiści.

[1001]

krakoffski

1001Pętla Wzgórza Krzesławickie

Pamiętam, że w każde Święto Wszystkich Świętych ta pętla była zaprana ludźmi, którzy wpadali na mnie dosłownie zewsząd, natomiast tramwaje były zawsze wypchane po dach i trudno było nawet do nich wejść. Tym większe było moje zdziwienie, kiedy żadna z tych sytuacji wczoraj nie miała tam miejsca.

[987]

krakoffski

987Wsi spokojna, wsi wesoła...

Trochę tak to tu wygląda, ale to nie wieś. Przynajmniej już nie. Te domy znajdują się bowiem w samym środku kocmyrzowskiego węzła drogowego, który łączy ulice Kocmyrzowską z Łowińskiego na Wzgórzach Krzesławickich. Można się więc domyślać, że ze spokojem pewnie bywa tu różnie, zwłaszcza, jeśli chodzi o hałas - z jednej strony ciągną bowiem TIRy i inne ciężarówki po Kocmyrzowskiej, a z drugiej suną tramwaje do i ze Wzgórz. Nie mnie też stwierdzać, czy jest tu wesoło, ale radości mieszkańcom na pewno nie dostarcza fakt, że już za kilka lat, dokładnie w tym miejscu, powstanie nowy, znacznie większy węzeł drogowy Kraków-Grębałów, w związku z czym powyższe zabudowania przestaną istnieć. Węzeł ten będzie częścią obwodnicy Krakowa i drogi S7. Wszystko jest jeszcze w fazie projektowania, więc póki co widoczne na zdjęciu kurki mogą bez obaw szperać po swoim poletku.

[847&848]

krakoffski

847Dwór Mycielskich w Łuczanowicach

Jakiś czas temu, pod zdjęciem nr 830, pisałem o niegdysiejszej wsi Łuczanowice, a dziś chciałbym podjąć temat raz jeszcze. Powyżej widać dwór Mycielskich zaprojektowany (na zlecenie Władysława Mycielskiego, hrabiego) w roku 1902 przez Tadeusza Stryjeńskiego, dość wziętego natenczas krakowskiego architekta, któremu Kraków zawdzięcza np. budynek Poczty Głównej, Pałac Prasy czy Pałacyk Straszewskich (dziś chyba bank i miejsce, gdzie można cwaniaczyć i zaparkować blisko centrum). Ponadto zdarzyło mu się być teściem Zofii Stryjeńskiej, graficzki i malarki, której biografię niedawno wydało wydawnictwo Czarne.

Wcześniej w tym miejscu stał już dwór drewniany i to od 1787, który zbudował Marcjan Żeleński (ten sam z notki nr 830). Ostał się nam do 1953 roku, kiedy jego stan nie pozwolił zrobić z nim już nic więcej jak rozebrać do ziemi. Obecny dwór był połączony ze starym jednym skrzydłem - niestety nie wiem którym i nie znalazłem jak to wtedy wyglądało. Obecny dwór był starannie zaprojektowany; ma nieregularną bryłę, jest połączony z kaplicą (jak sądzę wtedy była protestancka) i przypomina trochę zamek. Nad wejściem wciąż znajduje się herb rodziny Mycielskich i od 1945 roku, kiedy to Łuczanowice ostatecznie ich pożegnali, tyle po nich pozostało. No i jeszcze ulica Andrzeja Mycielskiego (syna Władysława), na której pod numerem 11 znajduje się dwór. 

Dziś budynek należy do Zarządu Budynków Komunalnych w Krakowie, więc jak się mogę domyślać znajdują się tam mieszkania komunalne (ale ok, nie jestem super biegły w temacie mieszkalnictwa komunalnego). Chciałem pozwiedzać wnętrze, ale wygonił mnie mały piesek wielkości spuchniętego jamnika i głosy z góry. Uznałem, że skoro to mieszkania, to może nie będę się komuś tam pchał. Mimo, że to w końcu własność gminna. W środku budynek jest dosyć zaniedbany i prosi się o remont, ale tragedii jeszcze nie ma. Klatka schodowa wciąż jest piękna, a wnętrze nosi ślady czasów świetności. Wokół znajduje się park, który swoją świetność ma dawno za sobą, chociaż wciąż widać jego niegdysiejszy plan - zadrzewione alejki, ścieżki. Cholernie mi szkoda tego miejsca - gdyby Kraków, który jest właścicielem tych nieruchomości, chciałby cokolwiek z tym zrobić, to mielibyśmy kolejne, piękne i unikatowe miejsce na mapie Krakowa. A tak, mamy jakieś wzmianki, coś ktoś wie, parę osób było, ale na dłuższą metę nikt o tym dworku nie ma pojęcia i specjalnie się nie interesuje. Wynika to trochę z tego, że magistrat nie ma ochoty informować nikogo o fakcie, że w dawnej Nowej Hucie są miejsca warte zobaczenia. No, ale wtedy na dodatek trzeba by o to dbać. Mam takie wrażenie, że dziś, poza takimi jak ja, największymi wielbicielami dworu Mycielskich są okoliczni mieszkańcy mający tam miejsce do melanżu (true story, tak głosi napis w śmietniku) oraz kibole, wśród których można doszukać się tak zwanych 'patriotów', którzy w imię miłości do ojczyzny dewastują ten zabytek swoimi kibolskimi i nacjonalistycznymi bzdurami. I nikt z tym nic nie robi, chociaż w 1980 roku dwór został wpisany na listę zabytków (sygn. A-604, 26.XI.1980), ale kogo w urzędach to obchodzi... przecież to nie w centrum. Daleko od turystów. Można olać i się nie interesować.

848Dwór Badenich w Wadowie

Znajduje się zaraz obok dworu Mycielskich - jakiś kilometr na południe. Samochodem to odległość niezauważalna, autobusem chyba 2-3 przystanki, a pieszo to już zabawa na 20-parę minut. Trzeba trochę nadłożyć, ale to i tak wciąż blisko. Dwór, czy też pałac, jest parę dekad starszy od dworu w Łuczanowicach, zaprojektował go bowiem w roku 1874 Antoni Łuszczkiewicz (ten od Pałacu Tarnowskich na ul. Szlak, dziś także zaniedbana ruina. No nie ma gość szczęścia do dzisiejszych władz) i jak widać miał trochę mniej szczęścia od młodszego kolegi. Kiedy w Łuczanowicach władali Żeleńscy, tak w pobliskim Wadowie panami była rodzina Bodenich, z których to niejaki Józef zlecił Łuszczkiewiczowi zaprojektowanie dworu. Podobnie jak dwór łuczanowicki, także i ten otoczono okazałym parkiem. Trudno stwierdzić, który był ładniejszy, bo kiedy jeden jest zarośnięty i zaniedbany, tak o ten wadowski zdaje się ktoś dbać. Są ławki, alejki, przystrzyżone trawniki i nawet jakieś sprzęty dla dzieci (te ostatnie są pozostałością po przedszkolu, które mieściło się w pałacu od lat 70' XX wieku), ale cóż z tego, skoro po środku stoi dość zdewastowana ruina? Oryginalnie do dworu należał jeszcze sad, ale władza ludowa oddała go w ręce ludu i dziś są tam ogródki działkowe.

Gdyby ktoś chciał obejrzeć i zapłakać - z pętli Kombinat należy wsiąść w autobus linii 117 lub 242 i grzać do pętli Łuczanowice. Druga opcja to złapać autobus 110-tkę z Alei Przyjaźni i wysiąść na przystanku Wadów (mniej więcej vis a vis takiej rozpadającej się starej chałupy z początku XX wieku, swoją drogą też zabytek, ale już nie w rejestrze). Rozkład jazdy jest dość wybitny; autobus jedzie raz na godzinę lub rzadziej.

I taki bonus i nowość na blogu; galeria -> tu

Wszystko co powyższe znalazłem w Internecie oraz zaobserwowałem sam, np. grzyb i dewastację, ale podam kilka źródeł, bo to ciekawy temat:

http://podroze.onet.pl/historia-pylem-przykryta/pr1mf

https://www.facebook.com/luczanowice/posts/659631780822698:0

http://www.skozk.pl/prasa/dwor-w-wadowie-1186.html

http://krakow.tvp.pl/7636579/dwor-w-wadowie-niszczeje

[830]

krakoffski

8301Kopiec Lutrów i cmentarz ewangelicki w Łuczanowicach

Od lat 70' XX wieku Łuczanowice są częścią Krakowa - najpierw Nowej Huty, a następnie dzielnicy Wzgórza Krzesławickie. Historia miejsca na zdjęciu sięga znacznie dalej i rozpoczyna się pod koniec wieku XVI wraz z przejęciem wsi przez ród Żeleńskich, którzy władali tymi terenami do I połowy wieku XIX. Z tego co udało mi się wyczytać kopiec usypał Marcjan Żeleński (dziadek Tadeusza Boya-Żeleńskiego) w roku 1797 dla zboru Braci Polskich. W 1989 roku kopiec i cmentarz zostały wyremontowane, a cztery lata później na nowo poświęcone. Dziś jest to miejsce spotkań krakowskich ewangelików, którzy każdego września odprawiają tu swoje nabożeństwa. 

Co do dojazdu; bez samochodu się da, ale trudno. Najwygodniej dojść można ulicą Darwina, a następnie Łuczanowicką pod sam kopiec. Od strony Kocmyrzowskiej także można dojść, ale trzeba już kombinować chodząc po polach i przedzierając się przez ogródki działkowe... nie polecam.

[818]

krakoffski

8181Boisko szkoły podstawowej na osiedlu Wysokim

To na pewno był bardzo ważny mecz. Wiem to, bo sam rozegrałem takich setki ;) Niestety mojego przyszkolnego boiska dawno już nie ma. Zbudowano na nim halę sportową.

[661]

krakoffski

Ten domek znajduje się przy ulicy Geodetów na Wzgórzach Krzesławickich. Dość daleko od centrum - nawet Nowej Huty.

This house is on Geodetów steet in Wzgórza (hills) Krzesławickie district. Far, far away from the city center.

[347]

krakoffski

Koniec świata. Okolice ulicy Wąwozowej i osiedla Wzgórza Krzesławickie.

© Cracow day by day
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci