Menu

Cracow day by day

Kraków na zdjęciach. Blog prowadzony w latach 2004-2010. I znów od 2015.

XVI. Bieńczyce

[988]

krakoffski

988Ruiny Młyna Lelitów przy ulicy Kocmyrzowskiej

Pierwsze zabudowania powstały tu w latach 30' XIX wieku. Początkowo był to tartak z napędem wodnym, gdzie produkowano m.in. meble. W roku 1915 tartak doszczętnie spłonął, ale jeszcze w tym samym roku całość odbudowano, jednak już pięć lat później zmieniono jego funkcję na młyn parowy. Teren ku temu był atrakcyjny, gdyż znajdował się pomiędzy dwiema rzekami - Dłubnią i Młynówką, które zapewniały wodę i siłę do napędu. Po II wojnie młyn znacjonalizowano i ochrzczono nazwą Zakłady młynarskie nr 3 Bieńczyce, którą zresztą do dziś znajdziemy na bramie prowadzącej do zabudowań. Na początku lat 60' młyn gruntownie przebudowano dostosowując go do nowych technologii, co jednak nie przyniosło pożądanych rezultatów. Tuż po transformacji ustrojowej, w roku 1993, młyn został zamknięty i od tamtego czasu niszczeje sobie spokojnie na uboczu ulicy Kocmyrzowskiej. Dostać się do niego łatwo, co prawda tabliczka mówi, że nie wolno, ale środki zapobiegawcze są właściwie żadne. Jest brama, ale to tyle z umocnień. Można też wejść od strony rzeki Dłubni, gdzie w ogóle nie ma żadnych ogrodzeń za to masa pokrzyw. Mnie prywatnie chodzenie po ruinach średnio bawi, ale wielu tam było i udokumentowało na YT. Wystarczy wpisać odpowiednią frazę w Google. Kompleks wrócił już do prawowitych właścicieli, rodziny Lelitów, ale jego stan jest jak widać - w totalnej ruinie, do czego przyczyniło się kilka pożarów, w tym najpoważniejszy z roku 2010, oraz notoryczna grabież trzewi przez okoliczny element. Szukając informacji o młynie trafiłem na projekt rewitalizacji i stworzenia tam Domu Mody. Rzecz jasna to tylko koncepcja, ale to już coś. Co więcej koncepcja stworzona przez prawdopodobną współ/właścicielkę zabudowań. Żadnej pewności nie mam, sugeruję się tylko nazwiskiem architektki -> tutaj <- do podejrzenia. Na razie zabudowania pozostają w gminnej ewidencji zabytków, jednak nie są w rejestrze, a żyjąc w Krakowie wiemy, jak łatwo jest coś z ewidencji wykreślić. Niemniej jednak na wszystkich zdjęciach jakie znalazłem widoczna w budynku brama i okno są zamurowane – dziś już nie, więc być może to znak nadchodzących zmian.

Na ulicy Kocmyrzowskiej, która ciągnie się przez prawie pięć kilometrów od Ronda Kocmyrzowskiego aż do północnej granicy miasta, znajduje się jeszcze kilka innych wartych uwagi pamiątek przeszłości. Są to głównie stare, drewniane domy z początku zeszłego wieku, które pamiętają lepsze czasy podkrakowskich wsi Krzesławice i Bieńczyce. Niestety dziś i one nie prezentują się najlepiej. Dom pod numerem 9, niby też wpisany do ewidencji, dziś jest zabitą dechami chałupą zasłoniętą przez krzaki i okupowaną przez okolicznych bezdomnych. Lepiej ma się numer 15, ale i tutaj lepsze czasy już były. Zresztą, gdy zaczną budować węzeł Kraków-Grębałów, o którym pisałem poprzednio, prawdopodobnie i ten dom będzie musiał niestety zniknąć. Dziś takich domków jest tam jeszcze zaledwie kilka, do zliczenia na palcach jednej ręki.

[932]

krakoffski

932Osiedle Albertyńskie i były hotel Lipsk

Dziś jeszcze chwila w Bieńczycach. W połowie lat 90' mówiło się, że w hotelu Lipsk mieszkają głównie obywatele państw byłego Związku Radzieckiego, u których, jak odpowiednio spytać, można kupić dosłownie wszystko, łącznie z czołgiem i wyrzutnią rakiet. Rzecz jasna to jedna z miejskich legend, ale jak wiadomo w każdej takiej historii jest trochę prawdy.

Dziś jest to Dom Turystyczny Indigo, ale nazwa Lipsk wciąż nieformalnie obowiązuje. Tym określeniem nazywa się wszystkie budynki tego typu - kilkupiętrowe, pokryte kolorowym (najczęściej pomarańczowym) szkłem bloczki pełniące funkcje biurowe lub właśnie hotelowe. 

[931]

krakoffski

931Bar mleczny Bieńczyce

Znajdziemy go na osiedlu Kazimierzowskim pod numerem 22, zaraz przy alei Andersa. Nie do przeoczenia. Sam nigdy w środku nie byłem, ale internetowe oceny i recenzje ma zachęcające. Na przykład na Google średnia z 77 wystawionych ocen to 4,4/5. Cóż, pozostaje mi tylko tam zajrzeć i coś zjeść. 1. kwietnia 2015 roku zrobił to nawet ówczesny minister finansów - oczywiście nie przez przypadek. Okazją było wycofanie absurdalnego rozporządzenia, które zakazywało barom mlecznym używania przypraw innych niż sól, cukier i ocet. Że też w ogóle ktoś na to wpadł...

[907]

krakoffski

907Wędkarze nad zalewem nowohuckim

Wczoraj maj pokazał na co go stać. Trochę nieśmiało, ale jednak. Zalew powstał w roku 1957 i przez kolejne dekady służył jako miejsce wypoczynku wielu nowohucian. Niestety przez lata trochę o nim zapomniano i dopiero w roku 2006 doczekał się większego remontu - odmulono dno, wyremontowano brzegi i alejki, zbudowano boiska wokół. Obecnie planowana jest kolejna rewitalizacja. I dobrze, bo to piękne i zielone miejsce, jakich Kraków nie ma zbyt wiele. Na blogu jest już jedno zdjęcie zalewu, niestety tylko jedno -> [353]. Natomiast o samym zalewie więcej można poczytać -> tu.

I na marginesie - nie wiem dlaczego zalew należy do dzielnicy Bieńczyce, a nie Nowa Huta. Szukałem informacji, ale niczego nie znalazłem. Pewnie kwestie biurokratyczno-administracyjne ;)

[899]

krakoffski

899Osiedle Przy Arce

Jedno z wielu zwykłych bieńczyckich osiedli. Do roku 1991 nazywało się Dąbrowszczaków. Za tymi blokami zaczynają się tzw. Planty Bieńczyckie - park, który ciągnie się przez dwa kilometry, aż do ulicy Leopolda Okulickiego.

[889]

krakoffski

Ludzie w blokach mieszkają

Na osiedlu Kościuszkowskim także.

[817]

krakoffski

817Bloki na osiedlu Albertyńskim

Dziś tak bardzo zwykle. Zwykłe bloki, zwykłe osiedla i zwykłe ulice. Na pierwszym planie ulica Uniwersału Połanieckiego, a na drugim Marii Dąbrowskiej. 

Widoczne tu bloki były już na tym fotoblogu, na zdjęciu 631, ale widziane z innego miejsca.

[765&766&767]

krakoffski

765

767

766Smok przy ulicy Kornela Makuszyńskiego

Ulica Makuszyńskiego jest administracyjną granicą dzielnic Bieńczyce (północny wschód) i Wzgórza Krzesławickie (od południowy zachód). Dojedziemy nią do zajezdni autobusowej Bieńczyce i ogromu różnych magazynów, fabryk, składów budowlanych i innych przemysłowych zabudowań. I gdzieś pomiędzy tym wszystkim znajduje się niewielki, bardzo zniszczony skwer z klombami, a nawet bajorkiem, nad którym góruje pomnik smoka (po patronie ulicy można wnioskować, że to Smok Wawelski). Skąd się tam wziął? Kto go ufundował? Kiedy go postawiono? Dla kogo powstał ten skwer? Dlaczego jest w tak fatalnym stanie? Niestety - ja nie znam odpowiedzi, Internet także.

[631]

krakoffski

Od kiedy pamiętam na tym bloku zawsze była reklama Coca-Coli. Ta jest dość nowa. Osiedle Albertyńskie.

As I remember there always was Coca-Cola commercial on this tower block. This is a new one. Albertyńskie housing estate.

(To też zrobione maleństwem Casio. Na trybie automatycznym jak widać gubi ostrość).

[629]

krakoffski

Dom Handlowy Wanda. Dziwi mnie tyle wolnych miejsc nie zajętych przez reklamy...

Wanda Mall. I wonder why there is so many free space without any commercial banner...


(To zdjęcie zrobiłem maleństwem Casio Exilim: EX-Z80, który dostałem na otarcie łez od onet.pl po przegranej w konkursie Blog Roku :] )

© Cracow day by day
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci